Jeśli w składzie Twoich produktów – czy to suplementów diety, czy żywności funkcjonalnej – widnieje nazwa Lactobacillus, czas na strategiczną aktualizację. Niedawna, fundamentalna reklasyfikacja naukowa wywróciła do góry nogami świat probiotyków, a ignorowanie tych zmian to rosnące ryzyko dla Twojego biznesu.
Przez lata rodzaj Lactobacillus był niezwykle szeroką kategorią, grupującą ponad 260 gatunków bakterii. Nowoczesne badania genomowe dowiodły jednak, że wiele z nich nie jest ze sobą blisko spokrewnionych. W efekcie w 2020 roku naukowcy podzielili ten jeden, ogromny rodzaj na 25 mniejszych, bardziej precyzyjnych grup.
To dlatego Lactobacillus plantarum to teraz Lactiplantibacillus plantarum.
Ważne: to tylko zmiana nazwy. Tożsamość, bezpieczeństwo i skuteczność samych szczepów pozostają nienaruszone.
Nie ma nowego rozporządzenia z twardym terminem. Obowiązek aktualizacji etykiet wynika z fundamentalnych zasad unijnego prawa żywnościowego – Rozporządzenia (UE) nr 1169/2011:
Najbardziej precyzyjną nazwą jest aktualna nazwa naukowa, którą posługuje się już m.in. EFSA.
Organy kontroli (jak GIS) podchodzą do tematu pragmatycznie, ale standard naukowy jest już ustalony. Dalsze stosowanie nieaktualnej nazwy to narastające ryzyko prawne, które może skutkować kwestionowaniem etykiet podczas kontroli lub problemami w relacjach z dużymi sieciami handlowymi.
Liderzy branży – m.in. Novonesis (dawniej Chr. Hansen), Sanprobi czy Danone – wdrożyli już nowe nazwy. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem, które staje się rynkowym standardem, jest oznakowanie hybrydowe:
Lactiplantibacillus plantarum (dawniej Lactobacillus plantarum)
Aby zapewnić zgodność z prawem, utrzymać zaufanie konsumentów i uniknąć przyszłych problemów, zalecam wdrożenie zmiany przy najbliższym cyklu produkcyjnym lub zamawianiu nowych opakowań.