Zbyt mocne oznaczanie owoców, warzyw czy przypraw na etykietach żywności – co mówi prawo i orzecznictwo

Opublikowano: 19 listopada 2025 | Autor: Tomasz Krawczyk

W naszym codziennym życiu, gdy sięgamy po produkty na półce, etykiety często decydują o wyborze. Szukamy czegoś naturalnego, zdrowego – a producenci to wiedzą. Ale co, jeśli grafiki soczystych owoców, warzyw czy aromatycznych przypraw sugerują coś, czego w środku nie ma, lub jest tego zaledwie ślad? Prawo unijne, w tym Rozporządzenie (UE) nr 1169/2011 (FIC), jasno zabrania wprowadzania w błąd. A orzecznictwo pokazuje, że nawet dokładna lista składników z tyłu opakowania nie zawsze wystarczy, by rozwiać wątpliwości.

Lekcje z orzecznictwa: Teekanne i inne sprawy

Weźmy sprawę Teekanne przed Trybunałem Sprawiedliwości UE (TSUE, C-195/14). Sąd uznał, że etykieta herbaty z obrazkami malin i wanilii myliła konsumentów, choć lista składników mówiła tylko o aromatach. Jak stwierdził TSUE: „lista składników, nawet jeśli jest poprawna i kompletna, w niektórych sytuacjach może nie być w stanie wystarczająco skorygować błędnego lub mylącego wrażenia konsumenta co do cech środka spożywczego, wynikającego z innych elementów etykiety”.

Podobnie w Polsce – decyzja Prezesa UOKiK (DIH-1-83/2016) w sprawie napoju z wyeksponowaną nazwą owocu pokazała, że takie podkreślenie sugeruje obecność składnika, mimo że był tylko aromat. W uzasadnieniu padło: „dysproporcja w wielkości czcionki była kluczowym czynnikiem wprowadzającym w błąd”, a mniej widoczne wyjaśnienia nie pomogły. Z kolei Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie (III SA/Kr 1196/19) orzekł w sprawie produktu z grafikami malin, że „wizerunek owocu tworzy silną i jednoznaczną sugestię naturalności oraz obecności składnika, której nie jest w stanie zniwelować poprawny wykaz składników”.

Te przykłady podkreślają, że sąd patrzy na etykietę oczami przeciętnego konsumenta – dobrze poinformowanego, uważnego i ostrożnego. Ale uwaga: nie działa tu zasada „podejrzliwego” konsumenta, który zawsze wszystko sprawdzi. Prawo zakłada, że decyzje zapadają szybko, na podstawie pierwszego wrażenia.

Jak sobie radzić: Oznaczenia wyjaśniające i nazwy produktów

Producenci mają sposoby, by być uczciwymi. Na przykład „propozycja podania” pozwala pokazać owoce czy warzywa jako pomysł na serwowanie, z jasnym oznaczeniem. Albo „ilustracja smaku” – to wyjaśnia, że grafiki symbolizują tylko aromat, nie skład. Takie oznaczenia mają jednak ograniczone znaczenie.

Mimo to, są one ważniejsze niż sama lista składników z tyłu – bo front opakowania trafia do oczu od razu, w pośpiechu zakupów. Podobnie nazwy jak „produkt aromatyzowany” czy „o smaku” jasno mówią, że efekt pochodzi z aromatów, nie z prawdziwych składników.

Podsumowując: Warto przyjrzeć się własnym etykietom

Orzecznictwo jest jasne: przesadne podkreślanie owoców, warzyw czy przypraw grozi problemami – od kar po utratę zaufania. Jako ludzie z branży, musimy regularnie sprawdzać swoje opakowania: czy pierwsze spojrzenie mówi prawdę?